Indiańskie forum

Forum o Indianach
Dzisiaj jest 20 lipca 2018 18:12

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Mała Kopa
 Tytuł: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 listopada 2009 15:54 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
viewtopic.php?f=76&t=1487&start=15

Dakotyjka wyraziła w temacie, do którego link podałem wyżej, takie życzenie:
dakotyjka pisze:
tak pomyślałam, fajnie by było gdyby było nas wiecej


W związku z tym postanowiłem zadać pytania:
- Czy jesteśmy w zaniku?
- Dlaczego dawniej było nas więcej, a dziś jest mniej?
- Co robić, by czasy świetności indianistów wróciły?


Ja uważam, że przyczyn zmniejszania się naszej liczby jest kilka. Po pierwsze, po 1989 r. skompromitowana została w Polsce idea Dzikiego Zachodu - w wyniku tego np. grupy kowbojskie rozleciały się lub skomercjalizowały zupełnie.
Po drugie, zanadto popłynęliśmy po 1989 r. z prądem - choć najmniej ze wszystkich, ale jednak. Dla ruchu, który postawił sobie za główne założenie nonkonformizm wobec cywilizacyjnej zgnilizny, każdy kompromis w tym kierunku to samobójstwo.
Przejawów tego było wiele. Jednym z nich jest to, że zanadto pogodziliśmy się z komercją. Ponadto, przed 1989 r. ci, co przebierali się za Indian i kowbojów, byli uważani za elitę środowisk turystycznych (do których należeli też harcerze, u których przecież tradycje "dzikozachodnie" - wskutek pochodzenia skautingu z krajów anglosaskich - zakorzenione są bardzo silnie). Po 1989 r. zgodnie z zasadą "dostosowania się do nowoczesności", poszczególne środowiska zaczęły się zamykać w swoim kręgu, separować od innych. A elita ma to do siebie, że potrzebuje ludu, który by ją szanował i marzył o dołączeniu do niej - bez własnego "ludu" przestaliśmy być elitą. Generalnie też oddaliliśmy się od korzeni, którymi były, prócz zanikających pod rządami komunistów wartości, "2 P" - Przygoda i Przyroda. Dobrze jest, że zdobywamy fachową naukową wiedzę o Indianach, ale młodzież w ten sposób przyciągnąć jest trudno.

Tyle tylko, że w obecnych czasach sam powrót do korzeni nie może wystarczyć. W PRL-u naśladowcy mieszkańców kolonizowanej Ameryki nie mieli konkurencji - dziś powstało mnóstwo nowych grup rekonstrukcyjnych, które często pod wieloma względami nas wyprzedziły. Innym słowem - musimy rozwinąć naszą tożsamość, korzystając również ze wzorów i schematów inicjatyw, wypracowanych przez naszych młodszych historycznie kolegów.
Radziłbym też zająć się popularyzacją sztuki indiańskiej - co jest po pierwsze pośrednio powrotem do źródeł, bo z polskim Dzikim Zachodem okresu PRL-u wiązały się sztuki plastyczne, zwłaszcza rzeźba w drewnie, a po drugie - tzw. cywilizacja radzi sobie coraz lepiej bez sztuki, i to jest powód, dla której powinniśmy ją - tj. sztukę, rzecz jasna - traktować jako sojusznika. Zresztą nowsze grupy rekonstrukcyjne też przecież popularyzują "swoją" sztukę.
Gdy za jakiś czas będzie nas tylu, że możliwe będzie odegranie np. pogromu wojsk Custera nad Little Bighorn, będę zadowolony :D .


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Bot Reklamowy Reklama
 
Na górę
dakotyjka
 Tytuł: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 16 listopada 2009 18:28 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 października 2009 19:16
Posty: 291
Lokalizacja: wyszków
Płeć: Kobieta
moim zdaniem najlepszym sposobem na to aby było nas więcej, jest poprostu propagowanie kultury indiańskiej. Musimy mówić o tym co nas pasjonuje i starać się ukazywać świat z indiańskiego punktu widzenia :)

" takie życzenie"
to nie zyczenie tylko marzenie

_________________
Głos Wielkiego Ducha jest słyszalny w świergotaniu ptaków, szumie wód i słodkim oddechu kwiatów. Jeśli jest to poganizm, to jestem poganką.

Gertrude Simmons Bonnin [Zitkala - Sa]

mój indiański blog ; moiindianie.blogspot.com


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
GG 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 17 listopada 2009 12:56 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Z pewnością masz rację, ale ja bym postulował zmiany jakościowe. Wiele się nie zmieni od tego, że będziemy robić to, co dotąd, tylko głośniej :wink: . Ponadto z takim nagłaśnianiem musiałoby się łączyć to, że indianistyka zmieniałaby się coraz bardziej w dawanie przedstawień. Stracilibyśmy wspólnotowy, środowiskowy, intymny charakter, a nie o to chyba chodzi.
Zrobić można wiele różnych rzeczy, o których już częściowo tutaj pisałem:

1. Organizacja popularyzacji. Działalność popularyzatorską trzeba ściśle rozdzielić od naszej działalności wewnątrzśrodowiskowej. Już obecnie robią tak młodsze grupy rekonstrukcyjne, np. wczesnego Średniowiecza. Tylko że oni zaczynali od drugiej strony. Najpierw myśleli, że będą zajmować się głównie pokazami. Potem okazało się, że na tych pokazach robił się taki tłum, że cała atmosfera gdzieś przepadała. Zaczęli więc organizować imprezy na peryferiach:
http://halla.mjollnir.pl/viewforum.php?f=138
http://halla.mjollnir.pl/viewtopic.php?t=1894
U nas problem jest odwrotny: my mamy imprezy wewnątrzśrodowiskowe, obrastające coraz bardziej elementami o charakterze publicznym. Co gorsza, w ramach tego upublicznienia obok popularyzacji występuje też trywializacja, czego się dziś nie oddziela.
Należy więc ściśle rozdzielić imprezy wewnętrzne, środowiskowe, od publicznych. Np. żadnych kupieckich faktorii obok obozów letnich. Niech będą osobne miejsca na targowiska indiańskie. Proponowałbym urządzić takie w miarę stałe (coroczne) targowisko gdzieś w Bieszczadach, może w okolicach Zalewu Solińskiego.
Walczyć z faktoriami jako takimi nie radzę, bo one istotnie popularyzują indianistykę - pod warunkiem, że dbają o poziom. W przeciwnym razie dochodzi właśnie do trywializacji. Każdy, kto będzie chciał sprzedawać, będzie musiał reprezentować jakiś poziom i nie będzie mógł handlować tandetnymi gadżetami.
Z targowiskami można łączyć pokazy historyczne - takie, jakie robią inne, młodsze grupy rekonstrukcyjne. Ale zasada powinna być taka: ludziom z zewnątrz nie pokazujemy wszystkiego. "Chcecie wiedzieć o nas więcej? Przyjdźcie...".
Jak stąd wynika, nie może być miejsca dla indiańskich imprez integracyjnych, bo one trywializują podwójnie: przez obniżanie poziomu wskutek dostosowywania się do poziomu klientów, i przez pokazywanie im za pieniądze od razu wszystkiego co najlepsze (a czego oni nawet nie potrafią docenić), przez co tracimy aurę niezwykłości i tajemniczości. Ponadto imprezy integracyjne są elementem najgorszego zniewolenia przez cywilizacyjną zgniliznę (a dokładnie elementem totalitarnej kontroli nad pracownikiem) - więc powinniśmy się od tego trzymać jak najdalej. Ktoś, kto się będzie upierał, żeby się w takie rzeczy bawić, powinien zostać wykluczony spośród Indian.
W kwestiach targowisk i imprez publicznych powinniśmy pokierować wszystkim tak, żebyśmy to my stawiali warunki - bo władze lokalne z pewnością będą chciały zrobić z nas źródło szybkich i łatwych pieniędzy. Inaczej będziemy poddawani szybkiej trywializacji, jak młodsze grupy rekonstrukcyjne. Nam będzie łatwiej się przeciwstawić, bo jesteśmy lepiej zorganizowani. W razie jakiejkolwiek nielojalności ze strony władz wyprowadzamy się i nie ma zmiłuj!

2. Powrót Przygody. Powrót Przygody wyobrażam sobie jako urządzanie manewrów/podchodów o różnej skali - w tym Wielkich Podchodów (ogólnoindiańskich), na miejsce których proponuję okolice Zatwarnicy w Bieszczadach nad górnym Sanem (tam, gdzie umieściłem projektowany przeze mnie turystyczny rezerwat indiański - viewtopic.php?f=44&t=954), lub/i tereny na wschód od Zalewu Solińskiego - oraz ewentualnie trzecie jakieś dzikie miejsce na Pomorzu Zachodnim (z mojej wiedzy wynika, że to rejon poza Bieszczadami najodpowiedniejszy). Wielkie Podchody mogłyby się odbywać 4 razy do roku, o każdej porze roku jedne - żeby móc doświadczyć na sobie, jak się zmienia przyroda.
Wzorcem tych podchodów byłoby, oczywiście, to, o czym możemy przeczytać w książkach Karola Maya albo Sat-Okha.
Oczywiście, sprawność fizyczna, wytrzymałość i umiejętności tropicielskie na podchodach wymagają ćwiczeń - co powoduje konieczność powstania kolejnego rodzaju imprez "wojennych" dla małych grup.
Za część powrotu Przygody należy te uważać postawienie na zdobywanie konkretnych umiejętności, zarówno dotyczących korzystania z przyrody, jak i rzemieślniczych. Ten kierunek jest u nas widoczny, ale w zbyt małym stopniu. Grupy rekonstrukcyjne wczesnego Średniowiecza są w tym dużo bardziej zaawansowane.
Oczywiście, zdobywanie umiejętności dotyczących korzystania z przyrody (czego przykładem jest gra terenowa "indiański samotnik" (viewtopic.php?f=55&t=1566) spełniałaby funkcję z punktów 3 i 4 na raz.) łączy się z następnym punktem.

3. Powrót do Natury, tj. do zainteresowania się nią. Mam na myśli zarówno przyrodę krajową, jak i północnoamerykańską. Jak już zauważyliście, wiedzę o jednym i o drugim staram się sam szerzyć:
viewtopic.php?f=35&t=1561
viewtopic.php?f=88&t=1546
viewtopic.php?f=55&t=1585
viewtopic.php?f=35&t=1589
Chodzi o wiedzę ogólną o gatunkach roślin i zwierząt oraz ich wykorzystaniu - przy czym wiedza o gatunkach północnoamerykańskich musi mieć charakter teoretyczny. Wyjątkiem są rośliny i zwierzęta amerykańskie zadomowione u nas (jak rak amerykański) - oraz koncepcja ogrodu indiańskiego (viewtopic.php?f=55&t=1585), którą uważam za coś, co w przyszłości powinno być jedną z cech naszej tożsamości, czymś, co nas odróżnia od ogółu i dodatkową zwiększa naszą atrakcyjność.

4. Popularyzacja sztuki indiańskiej. Myślę, że na ten temat sami niekoniecznie mamy dużą wiedzę. Mogłoby ją zwiększyć muzeum internetowe, o którym pisałem tutaj:
viewtopic.php?f=33&t=1319&p=6627#p6627
Zarazem w ten sposób popularyzowałoby się sztukę indiańską. Innym sposobem popularyzacji byłyby targowiska indiańskie.

Utworzenie rezerwatu indiańskiego wyobrażam sobie jako ostateczne uwieńczenie naszych działań w tych wszystkich kierunkach.


Ostatnio zmieniony 27 grudnia 2009 19:08 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 7 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
dakotyjka
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 17 listopada 2009 19:49 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 października 2009 19:16
Posty: 291
Lokalizacja: wyszków
Płeć: Kobieta
Masz racje. Nie możemy robić wielkiego huku wokół Indian i indianistyki. To nie jest temat jaki dziś jest na topie- taki do pośmiania się. Trzeba docierać do konkretnych osób, znajomych, rodziny itp. Jeslii każdy z nas przekona choć jedną osobę to już bedzie dobrze. :)

_________________
Głos Wielkiego Ducha jest słyszalny w świergotaniu ptaków, szumie wód i słodkim oddechu kwiatów. Jeśli jest to poganizm, to jestem poganką.

Gertrude Simmons Bonnin [Zitkala - Sa]

mój indiański blog ; moiindianie.blogspot.com


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
GG 
misham
 Tytuł: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 19 listopada 2009 14:05 
Offline
Tłumacz

Rejestracja: 28 lipca 2005 13:27
Posty: 94
Płeć: Nie określono
Hej

A nie wydaje się Wam, że warto byłoby korzystając z możliwości sięgnięcia do znajomości z Indianami, jakie wielu z nas już ma, zwrócić uwagę na to czego życzą sobie sami Indianie?

Podejrzewam, że w przypadku wielu z nas odejście od indianizmu podyktowane było w dużej mierze właśnie gorzkimi kontaktami z prawdziwymi Indianami.
Niejednokrotnie okazywało się, że nie są Oni zachwyceni europejczykami brykającymi w ich strojach narodowych. Co więcej propagowanie ich kultur i pomaganie im wyobrażają sobie zupełnie inaczej niż przeciętny polski indianista.

Nieobojętny przy tym wszystkim jest zapewne fakt, że dawniej kontakt z prawdziwym Indianinem był niezwykle utrudniony, lub też niemożliwy dla większości z nas. Nic więc dziwnego, że nasze wyobrażenia o nich, jak i o ich potrzebach powstawały w oparciu o romantyczne uproszczenia niekoniecznie mające cokolwiek wspólnego ze stanem faktycznym. W zderzeniu z prozą życia dostępną dzisiaj dużo powszechniej 'indiańskość' często okazuje się dużo mniej atrakcyjna. Indiański biznesmen czy polityk, indiański artysta broniący swoich praw czy indiański żul z gigantyczną nadwagą niewątpliwie działają demotywująco w kwestii fascynacji Pierwszymi Narodami. A zobaczyć ich dzisiaj jest znacznie łatwiej niż odważnych wojowników żyjących w zgodzie z natura znanych nam tak dobrze z licznych lektur i filmów. Stąd też spadek liczby pasjonatów.

Tym bardziej warto byłoby korzystając z rad samych Indian zwrócić się deczko bardziej w kierunku ich dzisiejszych potrzeb. Możliwe jest, że w odnowieniu naszego Ruchu przydatne byłyby również wartości dzisiejsze, z których możemy korzystać z ich błogosławieństwem i ku ich zbudowaniu.

Fajnie byłoby widzieć jakieś ożywienie w kierunku nieznanej szerzej a atrakcyjnej współczesności Indian. Wszak ich dorobek kulturalny (chociażby malarstwo, rzeźba, muzyka i film) nigdy nie był tak różnorodny jak w czasach nam współczesnych. Mówi nam to wszystko wiele o indiańskiej teraźniejszości, jak również o przeszłości. Przy czym pokazuje więcej prawdy niż obiegowe stereotypy.

Pewnie nie przyniesie nam wielkich korzyści materialnych, ale korzystając z okazji organizacji imprez bardziej masowych typu Powwow można jako dodatek zaserwować wystawę indiańskiego malarstwa, trzasnąć reklamę nowo powstałego filmu nakręconego przez indiańskiego reżysera, czy chociażby przeprowadzić zbiórkę na pomoc określonej szkole indiańskiej.

A wspieranie Indian w problemach im dolegających z zakresu jak najbardziej podstawowych potrzeb byłoby pewnie przez nich mile widziane. Wszak szczodrość wśród narodów Wyspy Żółwia zawsze była cechą niezwykle cenioną. Można powiedzieć, że najistotniejszą.
Ponadto umiejętnie lokowana może w maleńkim chociażby stopniu przyczynić się do odbudowania ich dobrobytu, jak również zapobiec zanikowi ich wartościowych kultur i tradycji.

Naturalnie wszystko to opiera się na zaangażowaniu, a tego nie osiągniemy bez współpracy liderów z olbrzymią wiedzą, jak również kontaktami w środowiskach indiańskich i pozostałej części Ruchu - ludzi z energią, pomysłami i chceniem.

Wspierajmy ludzi zajmujących się akcjami typu: ZBIÓRKA NA RZECZ DAKOTA YOUTH PROJECT czy FREE LEONARD PELTIER, twórzmy nowe projekty w oparciu o realne potrzeby Indian. W ten sposób nasz Ruch niewątpliwie uzyskuje tak istotny każdej grupie sens.

Pozdrówka zza Wody

_________________
Misham


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 12:05 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
misham pisze:
A nie wydaje się Wam, że warto byłoby korzystając z możliwości sięgnięcia do znajomości z Indianami, jakie wielu z nas już ma, zwrócić uwagę na to czego życzą sobie sami Indianie?

Podejrzewam, że w przypadku wielu z nas odejście od indianizmu podyktowane było w dużej mierze właśnie gorzkimi kontaktami z prawdziwymi Indianami.
Niejednokrotnie okazywało się, że nie są Oni zachwyceni europejczykami brykającymi w ich strojach narodowych. Co więcej propagowanie ich kultur i pomaganie im wyobrażają sobie zupełnie inaczej niż przeciętny polski indianista.

Nieobojętny przy tym wszystkim jest zapewne fakt, że dawniej kontakt z prawdziwym Indianinem był niezwykle utrudniony, lub też niemożliwy dla większości z nas. Nic więc dziwnego, że nasze wyobrażenia o nich, jak i o ich potrzebach powstawały w oparciu o romantyczne uproszczenia niekoniecznie mające cokolwiek wspólnego ze stanem faktycznym. W zderzeniu z prozą życia dostępną dzisiaj dużo powszechniej 'indiańskość' często okazuje się dużo mniej atrakcyjna. Indiański biznesmen czy polityk, indiański artysta broniący swoich praw czy indiański żul z gigantyczną nadwagą niewątpliwie działają demotywująco w kwestii fascynacji Pierwszymi Narodami. A zobaczyć ich dzisiaj jest znacznie łatwiej niż odważnych wojowników żyjących w zgodzie z natura znanych nam tak dobrze z licznych lektur i filmów. Stąd też spadek liczby pasjonatów.


Czy my, Polacy, czulibyśmy się obrażeni, gdyby ktoś w innym kraju przebierał się za wczesnośredniowiecznego Słowianina, XVII-wiecznego szlachcica lub husarza albo paradował w polskim stroju ludowym? Myślę, że nie, więc nie przesadzajmy z tym brakiem zachwytu dla Europejczyków, brykających z strojach indiańskich. Sądzę, że wystarczy, iż udowodnimy Indianom, że nie robimy tego dla rozrywki. Pamiętajmy, że Indianie przyzwyczajeni są do amerykańskiej kultury komercyjno-konsumpcyjnej, która każdą tożsamość stara się przerobić na "fajną" zabawę. Jest bardzo prawdopodobne, że wielu Indian nie zna po prostu innych Europejczyków, niż myślący w ten sposób. Nic więc dziwnego, że się najeżają.
Pamiętajmy przy tym, że zdecydowane odcięcie się od konsumpcjonizmu oznacza też zdecydowane odcięcie się od tych indianistów, którzy biorą udział w przerabianiu tożsamości indiańskiej na rozrywkę, czego najdobitniejszym przykładem są wspominane już przeze mnie imprezy integracyjne. Mamy do wyboru dwie drogi: albo zerwać z komercyjną tandetą, albo się narazić prawdziwym Indianom. Nic pośredniego nie jest możliwe.
Ponadto, jeśli z czyimś zdaniem powinniśmy się liczyć, to władz organizacji indiańskich, a nie samych Indian. Każdy Indianin może mieć inny pogląd na coś, a jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził...
Z tego, co pamiętam, to ten warunek jest raczej spełniony. Gdzieś na tym forum czytałem wypowiedź, że Indianie ogólnie twierdzą, że polscy indianiści godnie ich reprezentują.

Cytuj:
Tym bardziej warto byłoby korzystając z rad samych Indian zwrócić się deczko bardziej w kierunku ich dzisiejszych potrzeb. Możliwe jest, że w odnowieniu naszego Ruchu przydatne byłyby również wartości dzisiejsze, z których możemy korzystać z ich błogosławieństwem i ku ich zbudowaniu.

Fajnie byłoby widzieć jakieś ożywienie w kierunku nieznanej szerzej a atrakcyjnej współczesności Indian. Wszak ich dorobek kulturalny (chociażby malarstwo, rzeźba, muzyka i film) nigdy nie był tak różnorodny jak w czasach nam współczesnych. Mówi nam to wszystko wiele o indiańskiej teraźniejszości, jak również o przeszłości. Przy czym pokazuje więcej prawdy niż obiegowe stereotypy.

Pewnie nie przyniesie nam wielkich korzyści materialnych, ale korzystając z okazji organizacji imprez bardziej masowych typu Powwow można jako dodatek zaserwować wystawę indiańskiego malarstwa, trzasnąć reklamę nowo powstałego filmu nakręconego przez indiańskiego reżysera, czy chociażby przeprowadzić zbiórkę na pomoc określonej szkole indiańskiej.

A wspieranie Indian w problemach im dolegających z zakresu jak najbardziej podstawowych potrzeb byłoby pewnie przez nich mile widziane. Wszak szczodrość wśród narodów Wyspy Żółwia zawsze była cechą niezwykle cenioną. Można powiedzieć, że najistotniejszą.
Ponadto umiejętnie lokowana może w maleńkim chociażby stopniu przyczynić się do odbudowania ich dobrobytu, jak również zapobiec zanikowi ich wartościowych kultur i tradycji.

Naturalnie wszystko to opiera się na zaangażowaniu, a tego nie osiągniemy bez współpracy liderów z olbrzymią wiedzą, jak również kontaktami w środowiskach indiańskich i pozostałej części Ruchu - ludzi z energią, pomysłami i chceniem.

Wspierajmy ludzi zajmujących się akcjami typu: ZBIÓRKA NA RZECZ DAKOTA YOUTH PROJECT czy FREE LEONARD PELTIER, twórzmy nowe projekty w oparciu o realne potrzeby Indian. W ten sposób nasz Ruch niewątpliwie uzyskuje tak istotny każdej grupie sens.


Jestem za tym, żeby pokazać współczesną sztukę indiańską - ale zacząć powinniśmy raczej od sztuki dawnej, bo inaczej nie da się pokazać korzeni, z których ta pierwsza wyrasta. To tak, jakby mówić o Europie bez antycznej Grecji i Rzymu oraz Średniowiecza (niektórzy próbują to robić, zaczynając historię od "wyzwolenia jednostek" podczas rewolucji francuskiej, ale mizernie im to wychodzi :? ).

Właśnie popularyzacji tych korzeni będzie służyć mój pomysł internetowego muzeum indiańskiego. Ponadto na forum Halli, z którego czerpię natchnienie, znalazłem koncepcję innej jeszcze formy popularyzacji dawnej kultury materialnej: przez wystawy rekonstrukcji:
http://halla.mjollnir.pl/viewtopic.php?t=3349
Pierwsze koty za płoty już poszły, bo jedna taka wystawa już powstała, choć na razie raczej w formie zaczątkowej w porównaniu z projektem:
http://halla.mjollnir.pl/viewtopic.php?t=4591
Pomysł, żeby wystawy robić przede wszystkim w małych miejscowościach, gdzie często nie ma muzeów (np. w gminnych ośrodkach kultury) też jest bardzo dobry, bo wtedy ma się zapewniony lepszy odbiór.

Jeśli chodzi o realne potrzeby Indian, to musimy z drugiej strony uważać, żeby nie stać się jednostronną instytucją charytatywną, działającą na rzecz Indian - bo wtedy stracimy atrakcyjność w polskim społeczeństwie.


Ostatnio zmieniony 20 listopada 2009 18:49 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 6 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
dakotyjka
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 12:11 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 października 2009 19:16
Posty: 291
Lokalizacja: wyszków
Płeć: Kobieta
No, ale żeby ludzie chcieli wspierać akcje na rzecz Indian, to muszą się do nich przekonać. wiele osób nadal postrzega ich jako bandę krwawych dzikusów, która mordowała "nieszczęsnych" osadników. Osoba z takim podejściem żadnej akcji wspierać nie będzie. Dlatego też jest konieczne, ukazanie ludziom obrazu prawdziwego Indianina. A wtedy akcje na ich rzecz przyniosą większy efekt.

_________________
Głos Wielkiego Ducha jest słyszalny w świergotaniu ptaków, szumie wód i słodkim oddechu kwiatów. Jeśli jest to poganizm, to jestem poganką.

Gertrude Simmons Bonnin [Zitkala - Sa]

mój indiański blog ; moiindianie.blogspot.com


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
GG 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 12:23 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
dakotyjka pisze:
No, ale żeby ludzie chcieli wspierać akcje na rzecz Indian, to muszą się do nich przekonać. wiele osób nadal postrzega ich jako bandę krwawych dzikusów, która mordowała "nieszczęsnych" osadników. Osoba z takim podejściem żadnej akcji wspierać nie będzie. Dlatego też jest konieczne, ukazanie ludziom obrazu prawdziwego Indianina. A wtedy akcje na ich rzecz przyniosą większy efekt.


To chyba nie w Polsce jest taki stosunek do Indian? My patrzymy na Indian bardziej przez pryzmat Winnetou i bohaterów powieści przygodowych krajowych autorów, którzy są postaciami jednoznacznie pozytywnymi.
Jeśli już, to problemem może być to, że ruch indianistyczny w ciągu ostatnich 20 lat został związany z pewną opcją polityczną, mianowicie tą, co zajmuje się "obroną praw mniejszości" (że niby Indianie to sztandarowa "mniejszość"). Od tych panów też się trzeba odciąć, bo oni nas wykorzystują z jednej strony, a kompromitują - z drugiej. Wielu ludzi może powtarzać te gadki o "krwawych dzikusach" tylko po to, żeby zrobić na złość reprezentantom tej opcji politycznej.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
dakotyjka
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 12:31 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 października 2009 19:16
Posty: 291
Lokalizacja: wyszków
Płeć: Kobieta
Żebyś znał(a) niektórych moich kolegów to nie wiem czy byś tak myślał(a). To Pokolenie XXI wieku, nawet Winetou w ręce nie miało.
Ostatnio znowu zeszło na pasje podczas rozmowy i oto cytuje komentarz mojego kolegi: "co? toć to takie dzikusy! Mordercy!"
I co o tym myślisz. :?:

_________________
Głos Wielkiego Ducha jest słyszalny w świergotaniu ptaków, szumie wód i słodkim oddechu kwiatów. Jeśli jest to poganizm, to jestem poganką.

Gertrude Simmons Bonnin [Zitkala - Sa]

mój indiański blog ; moiindianie.blogspot.com


Ostatnio zmieniony 20 listopada 2009 12:58 przez dakotyjka, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
GG 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 12:39 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
dakotyjka pisze:
Żebyś znał(a) niektórych moich kolegów to nie wiem czy byś tak myślał(a). To Pokolenie XIX wieku, nawet Winetou w ręce nie miało.
Ostatnio znowu zeszło na pasje podczas rozmowy i oto cytuje komentarz mojego kolegi: "co? toć to takie dzikusy! Mordercy!"
I co o tym myślisz. :?:

Sądzę, że oni mogli usłyszeć taką opinię od kogoś, kto był uprzedzony do Indian, bo Indianami ciągle wycierali sobie buzie "obrońcy mniejszości", związani z pewnym ogólnopolskim dziennikiem. Albo to jeszcze mogą być pacyfistyczne cieniasy :wink: .
Tak na marginesie: jestem chłopem. Wielki wódz Mała Kopa, on być wielki kawał chłopa :D . Wprowadziłem informację o płci i już nie będzie pomyłek.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
dakotyjka
 Tytuł: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 12:47 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 października 2009 19:16
Posty: 291
Lokalizacja: wyszków
Płeć: Kobieta
Mała Kopa pisze:
Sądzę, że oni mogli usłyszeć taką opinię od kogoś, kto był uprzedzony do Indian, bo Indianami ciągle wycierali sobie buzie "obrońcy mniejszości", związani z pewnym ogólnopolskim dziennikiem. Albo to jeszcze mogą być pacyfistyczne cieniasy .
.

Mam nadzieję, że jest tak jak mówisz i że da się ich nawrócić. Już pracuje nad przyjaciółką. :D

_________________
Głos Wielkiego Ducha jest słyszalny w świergotaniu ptaków, szumie wód i słodkim oddechu kwiatów. Jeśli jest to poganizm, to jestem poganką.

Gertrude Simmons Bonnin [Zitkala - Sa]

mój indiański blog ; moiindianie.blogspot.com


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
GG 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 13:19 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
dakotyjka pisze:
Mam nadzieję, że jest tak jak mówisz i że da się ich nawrócić. Już pracuje nad przyjaciółką. :D

Daj im do poczytania parę powieści :D .


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
dakotyjka
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 13:36 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 października 2009 19:16
Posty: 291
Lokalizacja: wyszków
Płeć: Kobieta
Takich indiańskich? Rozumiem.
"Szalony Koń" i "Siedzący Byk" M. Fiedler.
"Mały Bizon" A. Fiedler
"Sprzysiężenie Czarnej Wydry" N. Szczepańska
"Tecumseh, Czerwonoskóry generał i Śladami Tecumseha" Okoń
Jeżeli żle zrozumiałam pisz, może być na e-maila

_________________
Głos Wielkiego Ducha jest słyszalny w świergotaniu ptaków, szumie wód i słodkim oddechu kwiatów. Jeśli jest to poganizm, to jestem poganką.

Gertrude Simmons Bonnin [Zitkala - Sa]

mój indiański blog ; moiindianie.blogspot.com


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
GG 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 14:59 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Dobrze zrozumiałaś. May też może być, byle nie na początku.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
dakotyjka
 Tytuł: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 16:51 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 października 2009 19:16
Posty: 291
Lokalizacja: wyszków
Płeć: Kobieta
Mała Kopa pisze:
May też może być, byle nie na początku.

Nie wiem co było na początku.
"Skarb w Srebrnym jeziorze"
"Winetou"
"Czarny Mustang"
Fajna jest książka "Brzegami rzeki Nelson" (chyba dobrze napisałam tytuł), niestety nie pamiętam autrora.
Warto przeczytać Pięcioksiąg Sokolego Oka Coopera.
Tam też przewija się wontek indiański.
Więcej mi nie przychodzi na myśl. Jak mnie oświeci to napisze.

_________________
Głos Wielkiego Ducha jest słyszalny w świergotaniu ptaków, szumie wód i słodkim oddechu kwiatów. Jeśli jest to poganizm, to jestem poganką.

Gertrude Simmons Bonnin [Zitkala - Sa]

mój indiański blog ; moiindianie.blogspot.com


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
GG 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson. Stone textures by Patty Herford.
With special thanks to RuneVillage