Indiańskie forum

Forum o Indianach
Dzisiaj jest 09 grudnia 2019 9:02

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 24 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
JerzyM
 Tytuł: Cree w Zakopcu 2005
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 21 czerwca 2005 20:38 
Pragne doniesc o przyjeciu zaproszenia od Organiztorow 27 Festiwalu Ziem Gorskich w Zakopanem przez Smallboy Singers and Dancers.

Wiecej o grupie mozna przeczytac na stronie http://www.zakopane.pl lub na stronie http://www.smallboycree.ca

Jestem organizatorem wyjazdu tej grupy do Polski. Robie ta wylacznie w "czynie spolecznym". Zainteresowani pomoca w czasie festivalu PRAWDZIWI MILOSNICY INDIAN w Polsce mile widzieni o kontact

maslanka@primus.ca

p.s.

Prosze przekazac dalej ta informacje


Na górę  || 
  
 
Bot Reklamowy Reklama
 
Na górę
kaprys
 Tytuł: Cree w Zakpopcu
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 31 sierpnia 2005 1:37 
Offline
User

Rejestracja: 31 sierpnia 2005 1:16
Posty: 9
Płeć: Nie określono
Witam
dochodza mnie głosy dosyc krytycznie wypowiadajace sie o postawie
ludzi, którzy staraja sie cišgnac ten wóżek zainteresowan. łatwo im
nakopac w odbyt i przed telewizorkiem komputera doszukiwac
sie "polskiego piekiełka" szmuglujšc tu i ówdzie spekulacje na temat
ciemnych stron i grzebania w zyciorysach. Kto wie, moze i niebawem
zagladna do sypialni....albo specyficznym urzadzeniem zamontuja
kanere w domowej toalecie... Bravo!. Polskiej mentalnoœci nie mozna
im odmówić i zapału godnego Syzyfa, szkoda tylko , że zagubieni w
swych urojeniach o slicznym Hoolywoodzkim Indianinie stoja z boku a
ich aktynoœc to wpychanie lewa noga smieci pod dywan przy łapach
włozonych po samo dno kieszeni....Ale od poczatku...zarzuca sie
biernosc i unikanie juz wytartych szlaków przez Cypka , Zieta etc.
jak wiadomo całkiem niedano zawitali do nas kolejni "czerwoni" tym
razem z ogromnej rodziny Cree. Zakopane , festival folkowy.
Pojechaliœmy...pojechalismy wbrew temu co niektórzy piszš, gadaja i
bełkocza jakby memłali stara skórke z chleba.Sppotkanie , zreszta
niejedno. okazało sie pasmem dziwnych, i ciężkich rozmów. Nie
przywitano nas jak z entuzjazmem olimpijskim, i nie był to czas
radosnego lizania sie po penisach.. (sorry kogo to
uraża!).Dostalismy ostra szkołe! Wiele czytało sie o
niecheci "czeronych " o ich zamknieciu , ignoracji i wręcz
negatywnego nastawienia do tego co robimy, wiele sie czytało, ale
nigdy nie doswiadczyliœmy. Aż do teraz...Rodzinka Cree spod Callgary
po prostu nie specjalnie chciała z nami gadac a wszelkie próby były
rzutami z siła 87 Newtonów o œciane. Oliwy do ognia dolał fakt
pokazania im fotografii...Było ich kilka..ale najbardzie zwróciły
ich uwage foty z Biskupoina z Czarnymi Stopami....to okazało sie
zapalnikiem. Usłyszelismy wtedy, że raczej nie chca przyjeżdżac do
Polski, na propozycje przyjazdu na POW WOW do Gliœna odparli,
żebysmy sobie tańczyli z Czarnymi Stopami...Ojciec rodziny, jakby
uprawniony do rozmów sam powiedział , że jest miedzy nami dystans i
że nie popiera naszych zainteresowań. Przyjechali prezentowac swoja
kulture a nie po to , żeby im ja zabierno. Nie mozna było im
wytłumaczyc , że nie jestesmy Czarne Stopy..to utkwiło w nich jak
pal w Azji.Cišgle zreszta słyszałem aluzje do Czarnych Stóp. Nie
podobało im sie równiez to , że sami wyprawiamy skóry....że tanczymy
i przebieramy sie...że używamy ich elementów kultury. Gadka o
szacunku i czci nie przynosiły efektów, nic nie dało również
tłumaczenie , że to nie jest zabawa. Tym samym wszelkie próby
wymiany np adresów nie powiodły sie, nie mówišc juz o
jakichkolwiek materiałach. Ich wystep sceniczny w namiocie
festivalowym to pokaz tańców pow woww solowych wyjœciach. Nasi
górale zapowiedzieli ich bardzo powaznie, że modlitwa Flag song,
Honor song, szałwia itp..nic z tego nie było w pierwszym dniu...o
czym zreszta im powiedzieliœmy. Mówišc wprost byli nieco zmieszani
i na dzien natepnego wystepu zminiono scenariusz..pojawił siem flag
song i dalej to samo. Zwrócenie im uwagi na ten fakt odniosło
odwrotny skutek.Miało sie wrażenie , że wkurzyło ich to ,ze jednak
ktos z publiki wie o co chodzi... i pomimo juz bšdŸ co bšŸ penej
znajomoœci, po wystepie nawet nie podeszli do nas choc wtraznie
czekalismy na nich juz w wiekszym gronie (6 osób). Widzieki nas
i ....celowo poszli innym wyjœciem. Landrynki sie skończyły!.Różowy
swiat Native American Indians prysnšł.nie załamało mnie to zupełnie
bo byłem przygotowany....bo nie zawsze jest fajnie jak westernach..
Sedno: pisze to do tych , do których kierowałem wstep. Wam o wiele
bardziej przydałby sie taki kubeł zimnej wody. może wtedy
poderżniecie gardła ostra brzytwa zdrowego rozsšdku a nie bedziecie
sie taplac w licealnych marzeniach o prerii pełnej kolorowych Indian
Cos jeszcze chcecie wiedziec? piszcie :
ptasinski@poczta.fm

_________________
Kaprys


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
 
Newe
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 31 sierpnia 2005 12:15 
Offline
Administracja
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2005 20:51
Posty: 747
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Kobieta
Nie wiem kto grzebał w czyich życiorysach i nawet nie bardzo mnie to interesuje. Ale chciałam podkreślić że Indianie to też zwykli ludzie. Mają uczucia i prawo do tego co było (i jest?) ich. Wcalę się nie dziwię ich reakcji, choć zapewne to bolało. Jednym się może podobać to co robimy, innym nie. należy się z tym liczyć.
Stereotyp to też sprawa każdego człowieka, raczej nikt się go nie pozbędzie, jeśli się na własnej skórze nie przekona jak wygląda realny świat. Ale nie należy też zabraniać zainteresowania, może stereotyp kiedyś pryśnie. Jedni interesują się pewnym plemieniem, drudzy jakimś elementem kultury u wielu plemion, niektórzy także interesują się nie tylko Indianami ale i tym co się dzieje tu w Ruchu, a wielu faktycznie tylko potrafi narzekać. Mam wrażenie że zarzucasz to najbardziej młodym. Chcę jednak powiedzieć, że mimo tego iż nasza młodziez w większości nie prezentuje się na arenie międzynarodowej, nie odnosi sukcesów w Pow Wow i nie są orłami w jakiejś dziedzinie, to faktycznie chcą rozwijać swoje zainteresowania nie tylko dla siebie, ale dla ogółu - PRPI.
Każdy ma swój sposób na rozwój zainteresowań, nie można nikomu niczego zarzucać, a trzeba dać czas na rozwinięcie skrzydeł.
Tępić trzeba natomiast tych którzy pod płaszczykiem internetowej anonimowości narzekają na wszystko co nie jest wg ich gustu i obrzucają błotem innych przy okazji a sami nie robią kompletnie nic, a za przykład podam te nieszczęsne zloty, lub Pow Wow- bo i to nie każdego kręci. Nie ma takiej rzeczy która podobała by się każdemu...

_________________
Nie odziedziczyliśmy Ziemi po naszych przodkach, lecz wypożyczyliśmy ją od naszych dzieci.(..) Ziemię dał nam Wielki Duch. Była domem wszystkich Jego plemion. Chief Washakie, Shoshone


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
GG 
Gość
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 31 sierpnia 2005 14:08 
to wszystko prawda...tylko czy rozwijanie skrzydeł ma polegac na szturchaniu guziczkow w klawiaturze.....spod których leca tylko uwagi.. jakby ci to powiedziec.... Tem , który to pisze zapewne tez identyfikuje sie z PRPI....powiem ,krótko...nie rzuca sie gównem w wentylator!


Na górę  || 
  
 
Newe
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 31 sierpnia 2005 16:32 
Offline
Administracja
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2005 20:51
Posty: 747
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Kobieta
hehe no dobra. zgadzam się, ale skąd wiesz że oprócz stukania w klawiaturę nie ma czegoś więcej? poza tym czy tak samo oceniasz na przykład "no i znowu mi się nie podobało to i tamto!!!" i "co zrobić aby zmienić to i to" :?:
wypowiedzi na forum to forma rozmowy, a rozmowa rozwiązuje wiele i jest lepsza niż np. nadawanie na czyjeś porażki za jego plecami.
A rozwijanie skrzydeł - mam tu na myśli rozwój zainteresowań, co kto lubi, niech poszerza o tym wiedzę, czy to są sławni Indianie, czy kultura itd itd.
Każdy z nas interesuje się czym innym, każdy z nas ma inny gust i inaczej podchodzi to tego czym się zajmuje. Nie wolno niczego narzucać - jeśli ktoś nie ma innych możliwości, nie ma ludzi z którymi częściej może się spotykać, jeśli chce - niech prowadzi np. strone internetową czy cokolwiek innego, ja nie widzę w tym nic złego. gorzej by było gdyby nie robił nic. A uwagi... no jak wyżej powiedziałam. zależy jakie są to uwagi.. jeśli czytałeś np. choć trochę zlotową księgę gości to wiesz o czym mówię.

_________________
Nie odziedziczyliśmy Ziemi po naszych przodkach, lecz wypożyczyliśmy ją od naszych dzieci.(..) Ziemię dał nam Wielki Duch. Była domem wszystkich Jego plemion. Chief Washakie, Shoshone


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
GG 
Gość
 Tytuł: Indianie Kri w Zakopanem
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 07 września 2005 21:00 
Witam,

Przykro jest my czytac nieprawde jako przedstawiono na tym forum i zwiazana z pobytem Smallboy w Polsce.
Prawda jest taka ze garstka mlodych ludzi z Kanady naprawde pracowalo ciezko aby ludzie mogli sie zapoznac choc troszke z ich kultura ktora bardzo czesto jest przedstawiana jest zle przez niektorych "polskich dzikusow" zainteresowanych robieniem tylko pieniedzy.

Sam pracowalem nad tym projektem prawie poltora roku. Udalo mi sie znalezc pieniadze na bilety co bylo cudem. Na tym forum zaprosilem ludzi do pomocy. Z pewnoscia dla wielu byla to szansa poznznia ich blizej.

Prawda jest ze bylo dla nich zaskoczeniem spotkac grupe polakow i pokazujacych zdjecia przebranych za indian. Sam z pewnoscia zdziwilbym sie tutaj w Kanadzie widzac grupe murzynow przebranych za gorali podhalanskich tanczacych tango...niestety tak to wygladalo dla nich.

Sama grupa jest naprawde bardzo tradycyjna. Wodz Smallboy (Robert) uwazany byl przez wiekszasc indian ameryki polnocnej jako ostatni prawdziwy wodz indian (Peltier zostal byl ukryty i schwytany wlasnie na terenie ich malego obozu).

Slowa krytyki odnoszace sie do ich "wystepu na scenie" mijaja sie z prawda i autor nie ma kompletnie pojecia o czym mowi.

Brak pieniedzy nie pozwolil mi przywiezc wieksza grupe. Pojedyncze tance...tylko na tyle starczylo nam pieniedzy na bilety.

Ogolnie ci mlodzi ludzie bardzo chetnie dzielili sie ze wszystkimi. Najwieksze wrazenie zrobil na nich wystep w szpitalu dla dzieci chorych i spotkanie po wystepie. Spotkania z mlodzieza w Rajczy, mieszkancami Jurkowa czy tez uczestnikami festivalu w Zakoapnem. Wymiana pogladow, adresow...wyjechali Polska zauroczeni. 18 godzinna jazda mikrousem do Frankfurtu z pewniscia pomogla nam wszystkim przemyslec wszystko.

Chybia rozumiem rozgoryczenie autorow. Rozmawialem z nimi po koncercie. Wiekszasc zadawala pytania nie dotyczace indian. Zainteresowani byli wojna w Iraku czy tez dyskriminowaniem indian w USA. Szukali poprostu draki i prowakacji..tak samo jak na tym forum.

Jerzy Maslanka
Organizator wyjazdu (100% praca spoleczna)

fajne zdjecia oraz wiele informacji z ich poytu mozna znalezc


http://www.watra.pl/rozne/mffzg2005/index.html


http://www.odnowaszpitala.pl/indianie.html

http://www.kopalnia.pl/aktualnosci.htm#small


Na górę  || 
  
 
Cień
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 09 września 2005 4:53 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 sierpnia 2005 19:09
Posty: 242
Lokalizacja: Ząbkowice Śl.
Płeć: Nie określono
Panie Jerzy,

Panu jest przykro "czytać nieprawdę". A mnie jest przykro, że tak lekko zarzuca pan kłamstwo ludziom, którzy mają nie tylko prawo do własnych opinii na temat spotkań z paniem i Indianami Cree w Zakopanem, ale i konkretne argumenty w obronie własnego zdania...

Chyba nikt w Polsce nie odmawia talentu i zaangażowania grupie The Smallboy's Cree Indians, ani poświęcenia i zdolnosci organizacyjnych panu osobiście. Pan natomiast zarzuca chęć "robienia pieniędzy" ludziom, ktorych nie zna pan blizej, a ktorzy podobnie jak pan - nierzadko o wiele dluzej - interesują się Indianami, znają wielu z nich osobiscie, i za ich wiedzą, z ich poparciem i według ich wskazówek popularyzują (zwykle bezinteresownie) ich kulturę w Polsce.

Nie wiedzieć czemu, określa nas pan przy tym jako "polskich dzikusów", co w ustach kogoś kto wychował się w Polsce i uważa się za przyjaciela Indian brzmi szczególnie niestosownie, bowiem obraża i nas, i samych Indian, którzy na pewno nie chcieliby być tak nazywani przez nikogo. Z pewnością nie dajemy powodów do takich określeń, przeciwnie - swoją działalnością edukacyjną staramy się zmieniać stereotypy o "dzikusach".

Jako miłośnicy i przyjeciele Indian doceniamy starania wszystkich, którzy chcieliby przybliżać ich kulturę w naszym kraju - także i pana wysiłki z tym związane. Gdy w połowie czerwca po raz pierwszy przeczytalismy, że uda sie panu sprowadzić Indian Cree do Zakopanego, rozesłaliśmy dość szeroko tę informację, podzielając pana nadzieję, że "dla wielu będzie to okazja do poznania ich bliżej". O ile wiem, ani wówczas, ani wcześniej nie prosił pan nikogo z nas o pomoc, a jedynie chwalił się swym sukcesem.

Już w pierwszym mailu do autorów strony http://www.indianie.eco.pl pisał pan, że jest na tej stronie "wiele rzeczy, z którymi całkowicie się nie zgadza" i oskarżał pan nas wszystkich o "sprzedawanie kultury Indian w Polsce". Świadczyło to o całkowitej nieznajomości naszego Ruchu i jego roli w Polsce, a także o zbyt pochopnym skierowaniu pod naszym adresem właściwych o wiele bardziej w Ameryce Północnej zarzutów o zdarzającą się - GŁÓWNIE TAM - komercjalizację i eksploatację indiańskich kultur.

Jest niestety możliwe, ze swoje nieuprawnione uprzedzenia przenisł pan na swoich indianskich znajomych, co spowodowalo ich ostrożność w kontaktach z polskimi indianistami, chcącymi nawiązać bliższą znajomość z artystami Cree i wymienić z nimi opinie o wielu różnych sprawach. Swoją nadgorliwością wyrządził pan tym samym krzywdę i Kri, i PRPI.

Większa otwartość z pana strony przed przyjazdem do Polski i podczas festiwalu w Zakopanym pozwoliłaby zapewne uniknąć "zaskoczenia" oraz trudnej potem do przezwyciężenia indiańskiej podejrzliwości. Nie dziwi niechęć tak nastawionych Indian wobec grupy osób z dalekiego kraju, które nieoczekiwanie dla nich nie tylko chciały pokazać dowody swego głębokiego zainteresowania indiańską kulturą, ale też liczyły na bliższy kontakt.

Podobnie jak Indianie Cree i pan cieszymy się, że gościom podbały się spotkania z dziećmi, góralami i publicznością. Doceniamy też znaczenie wizyty w szpitalu, czy ekumenicznej modlitwy w kościele. Tym bardziej żałujemy, że zabrakło możliwości potwierdzenia tych pozytywnych wrażeń przez wolne od uprzedzeń spotkanie z nami - najbardziej i najgłębiej zainteresowanymi ich prawdziwym światem. Zabawy z dziećmi i fotografie z pięknymi góralkami nie mogą zastąpić prawdziwej rozmowy i wymiany zdań na poziomie wykraczającym nieco poza konwencjonalne spotkania z masową publicznością i najmilszymi nawet gospodarzami.

Nieco przychylniejszy stosunek do naszych przyjaciół, którzy pokonali nierzadko setki kilometrów, by oddać szacunek tubylczym artystom, mógłby zmienić całą te niezręczną - nie z naszej winy - sytuację. Pana totalnie abstrakcyjne uwagi o Murzynach w góralskich strojach byłyby wówczas zbędne - choć i tak nie mogą być prekonujące, skoro każdy otwarty na inne kultury człowiek rozumie, że nie ma nic dziwnego w tym, że np. Japończycy świetnie grają muzykę Chopina, Polacy są wirtuozami murzyńskiego kiedyś jazzu, a Niemcy zapraszani są na lakockie tańce słońca i od wielu lat organizują w Europie pow-wow razem z Indianami.

Chociaż nasze możliwości kontaktów z Indianami i dostępu do rzetelnej wiedzy o nich są dość ograniczone, to choćby dzięki Internetowi, studiom, wzajemnym wizytom i wieloletnim przyjaźniom wielu Polaków z Indanami wiedza wielu z nas o Indianach z pewnością od dawna nie ogranicza się już do "Bolka i Lolka na Dzikim Zachodzie". Dlatego pisanie, że ktoś z wiedzą i doświadczeniem (także scenicznym) choćby Marka "Kaprysa" Ptasińskiego "nie ma kompletnie pojęcia o czym mówi" - jest po prostu bez sensu. Takie "opinie" podważają całą pana powagę i wiarygodność.

Pana krótkotrwała znajomość z grupa Indian Cree z Alberty (ani jeszcze krótsze spotkanie z paroma indianistami w Zakopanem) nie dają panu prawa do tak kategorycznych ocen i traktowania nas jak ludzi, którzy - jak pan pisze - "szukają draki i prowokacji","robią pieniądze", "okradają" Indian i "sprzedają" ich kulturę, a jednocześnie nic o Indianach nie wiedzą i wiedzieć nie chcą. To dopiero draka i prowokacja! ;)

Pisze pan, że "chyba rozumie rozgoryczenie ludzi, z którzych większość zadawała pytania nie dotyczące Indian". Ja nie roumiem natomiast, dlaczego to pan miałby decydować nie tylko o tym, o czym można mówić z Indianami (tu, w Polsce, od dawna nie ma już cenzury), ale także o tym, czy pytanie w ogóle "dotyczy" Indian. I dlaczego uważa pan, ze pytanie Indian między innymi o kwestie dyskryminacji etnicznej, czy o "gorący" na całym świecie temat wojny w Iraku (gdzie zgineło wielu indiańskich - i Polskich - rówieśników tancerzy Cree) jest nie na miejscu? Czy artystom Cree można powiedzieć tylko tyle, że są wspaniali?

Dumny ze znajomosci z potomkami grupy wodza Smallboya zapewne nie zdaje pan sobie sprawy, że np. historia Roberta To-ken-wah Smallboya i jego grupy jest dobrze znana wielu polskim indianistom. Została ona opisana m.in. w obszernym rozdziale książki jednego ze współtwórców PRPI, Leszka Michalika "Wojownicy Gwiaździstych Tarcz" (Wyd. Miniatura, Kraków 1999). Jej autor jest jednym z najlepszych znawców Indian Cree w Polsce i jednym z wielu polskich miłośników Indian, którzy nie raz i nie krótko mieli okazję bywać w Kraju Indian. Wielu z nas ma tam oddanych indiańskich przyjaciół i mądrych, otwartych na innych ludzi nauczycieli.

Przedstawianie w festiwalowym folderze reklamowym dość typowego (a przy tym ograniczonego z konieczności liczebnie) zespołu indiańskich tancerzy jako "jednego z najbardziej strzeżonych sekretów Kanady" jest chwytliwym zabiegiem reklamowym, ale tego typu reklama powoduje też wzrost oczekiwań, a gdy jest przesadna - może ośmieszać "produkt". Młodzi tancerze Kri na pewno nie pamiętają osobiście zmarłego przed 20 laty wodza Smallboya - kontrowersyjnego zresztą i nie tak wybitnego, jak pan go przedstawia. Byłoby lepiej dla wszystkich, gdyby - zamiast zbędnych uprzedzeń - zaszczepiano im choćby takie słowa Roberta Smallboya: "Zawsze mile witamy gości, którzy przychodzą do nas, aby nauczyć się indiańskich zwyczajów. Cieszymy się i jesteśmy wdzięczni, że chcą być z nami." [z wywiadu wodza dla indiańskiej gazety]

Do innych pana niezrozumiałych i napastliwych uwag odniosłem się już równie szeroko we wcześniejszym liście. Zabrało mi to trochę czasu i radości z faktu pobytu kolejnej grupy Indian na polskiej ziemi. Mimo wszystko żałuję bowiem, że nie mogłem obejrzeć występu Indian Cree na żywo. Wiem jednak, że dzięki ogromej pasji i bezinteresowności moich przyjaciół - indianistów bedę pewnie mógł obejrzeć film i zdjęcia z ich koncerów oraz posłuchać relacji wielu osób. Mam nadzieję, że nie rozczarują mnie one tak, jak rozczarowują mnie pana wypowiedzi...

Pozdrawiam,
Marek Nowocień


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
 
Gość
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 09 września 2005 21:42 
Szanowny Panie,

Polemika nie jest zainteresowany a raczej przedstawieniem faktow. Na wizytowce przekazanej mi wyraznie pisze ze osoby spotkane reprezentowaly “dzialanosc prywatna” i oferuja imprezy za ktora biora pieniedze.

Znawca tematyki “indian” nie jeste I nie probuje nim byc. Przedstawiam jedynie fakty ktore mozna latwo udowodnic.

Forma w jakiej dziala wiele “polskich przedsiebiorstw indianskich” z pewnoscia w Kanadzie spotkala by sie w sadzie I z powaznymi konsekwencjami. Mowiac prawde zadne grupa etniczna nie zdobyla by sie na cos takiego.

Rozumiem ciezka sytacje gospodarcza w Polsce. Nie wydaje mi sie jednak ze pioropusz zrobiony z piorek kaczki nadaje sie dobrze do odprowadzenia czesci pieniedzy do urzedu podatkowego.

Uczcie sie od Gorali, Rzeszowiakow, Kaszubow, Slazakow, Krakowiakow kultywowac to co naprawde jest wazne – wasza Polskosc… szczegolnie teraz gdy my wszyscy Polacy (tam I tutaj) tego potrzebujemy.

Starajcie sie podrozowac do kraju indian a nie kraju “imagination”

Przestancie czytac naokraglo ta sama historie Winetou (Hitlera ulubiona ksiazka I co z tego wyszlo?…)

Pamietajcie jest rok 2005 a nie lata 60-te

Indianie tez maja problemy…uwierzcie wieksze niz przecietny “biedny” Polak.


Na górę  || 
  
 
3bobry
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 09 września 2005 22:01 
Offline
User

Rejestracja: 09 września 2005 21:41
Posty: 35
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Nie określono
[list]Dajmy juz spokuj Panu Jerzemu. On jest w swym mysleniu niereformowalny, ośmiesza sie nieznajomością polskiej rzeczywistości, swym zacietrzewieniem, wymienianem swych zasług. Cieniu, może jednak pisz z nim po angielsku, bo niczego z twoich listów nie zrozumiał. Mnie tez dotknął do żywego (Winnetou, Hitler itd.). Nie ten poziom dyskusji, nie ta wiedza o świecie... Jeśli on tak postrzega nas i Polskę po jednodniowej wizycie tutaj i paru spotkaniach, to nie daj Bóg, żebym - idąc jego śladem - ja sama zaczęła postrzegać naród Kri przez pryzmat jego prymitywnych wypowiedzi o ich wrażeniach wyniesionych ze spotkania z Kaprysem.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Gość
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 10 września 2005 12:42 
Pan Jurek Maślanka odwalił potrójnie dobrą robotę i trzykrotnie okazał się niekonsekwentny:

1) Sprawił, że prawdziwy zespół indiański przyjechał pokazać się w Polsce (i to jego główna zasługa, za którą należy mu się wdzięczność!)
ALE potem zaasugerował tym z nas, którzy najgłębiej interesują się kulturą Indian, by zajmowali się raczej kultywowaniem polskości :(

Kierując się takim myśleniem, powinien raczej sprowadzać góralskie zespoły dla kanadyjskiej Polonii, a nie pokazywać "tajemnice Indian" głupim, pazernym i niewdzięcznym Polakom (bo tak nas postrzega)...

2) Przyczynił się do tego, że w programie Indian znalazły się imprezy o charakterze wymiany kulturowej (kopalnia w Wieliczce, dożynki), i działalności dobroczynnej (wizyty w szpitalach, zbiórka pieniędzy)
ALE nie przyjmuje do wiadomości, że podobny charakter ma większość publicznych działań ludzi z PRPI, zaś prywatna działalność biznesowa niektórych z nas nie ma charakteru eksploatacji, kradzieży czy profanacji indiańskiej kultury, lecz pomaga - lub, w polskich warunkach, umożliwia - rozwijanie naszych zainteresowań i prowadzenie powyższej działalności :(

Ocena zróżnicowanego poziomu wiedzy, umiejętności, działań i postaw konkretnych ludzi z PRPI - to całkiem inna, subiektywna często, sprawa...

3) Swoimi uwagami o wadach Ruchu skłonił nas do szerszej dyskusji
ALE - jak widać - nie bardzo potrafi przyjmować nasze argumenty, zweryfikować część swoich błędnych ocen i dążyć do kompromisu :(

Ktoś mogłby powiedzieć, że dobre intencje i niekonsekwencja w działaniu oraz poczucie misji oparte na stereotypowych wyobrażeniach i pobieżnej wiedzy - to wszystko cechy typowe dla sporej częsci naszego Ruchu...

Co do czterech (a nawet - pięciu) ostatnich rad Jerzego dla nas [z postu Gościa powyżej] - pełna zgoda! To własnie idee leżące u podstaw PRPI!

Panie Jurku - witamy w Polskim Ruchu Przyjaciół Indian! ;)


Na górę  || 
  
 
Jerzy
 Tytuł: "Polskie Przedsiebiorstwa Indianistyczne"
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 10 września 2005 17:53 
1.Jest mnostwo zespolow wsrod kanadyjskiej poloni ktore prezentuja bardzo wysoki poziom artystyczny. Oczywiscie jestesmy z roznych regionow Polski I roznie to bywa gdzie I co mozna zobaczyc (skupiska polonijne). Moj 11 letni syn po powrocie z Polski pragnie sie zapisac w Calgary do zespolu dzieciecego prezentyjacy folklor Krakowski. Z pewnoscia jak goral wolabym widziec go w kapeluszu ale…czy to ma jakies znaczenie dla nas rodzicow??? Moj punkt?

2.Z pewnoscia moja determinacja przywiezienia Smallboy do Polski miala wiele symboliki. Przygotowalem sie do tego solidnie. Jezeli chodzi o “Polskich Indian” zaczalem sie interesowac tym tematem rok temu. Wydaje mi sie za mam dobre zrozumienie kim jestescie, co robicie, co myslicie. Biznes oraz polityka totalnie mnie nie interesuje. Zaintersowalo mnie wiele ciekawych prac naukowych I mysle ze bardzo wazna byla by kontynuacja wymiany w tym kierunku. Juz teraz rozpoczalem prace nad “nowym projektem”. Niektorzy z Smallboy Camp z pewnoscia wroca do Polski I do Europy. Nie zdradze tajemnicy ale zaskoczy was forma…

3.Jezeli chodzi o “Polskie Przedsiebiorstwa Indianistyczne”? Nistety nie mam na to wplywu ale mysle ze ktos , kiedys zainteresuje sie tym powaznie w Polsce. Jest to z pewnoscia profanacja czyjejs kultury I godzi w interesy obcego kraju. Zgodnie z umowami miedzynarodowymi Polski Rzad ma obowiazek przeciwdzialac takim dzialania. Prosty przyklad…Niedawno w Kanadzie uzyto stwierdzenia w TV (nie po raz pierwszy) “Polski Oboz Koncentracyjny w Oswiecimiu” Po powaznych dzialaniach (Poloni oraz Rzadu Polskiego) raz na zawsze problem ten mysle zostal usuniety. Oficialnie przeproszono I dano do zrozumienia ze nigdy sie to nie zdarzy. Podobnie jest w dzialaniach “Polskich Przedsiebiorstw Indianistycznych”. Wiele symboli uzywanych podczas wykonywania I spelniania warunkow umowy zleceniowej jest bezposrednio wyjetych z wlasnosci kultury Indian. Niektore symbole sa bardzo swiete. Kto dal wiec “Dyrektora Przedsiebiorstw Indianistycznych “ prawo do ich uzywania. Jako praktykujacy katolik uwazam moje symbole za swiete. Wszystkie one sa wyrazeniem mojej przynaleznosci do mojej religi. Doceniam I mam bardzo duzy respekt do innch religi I ich symboli. “Polskie Przedsiebiorstwa Indianistyczne” raz na zawsze musza zrozumiec ze to co robia jest nielegalne orza godza w godnosc religijna innych.


Na górę  || 
  
 
3bobry
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 10 września 2005 20:46 
Offline
User

Rejestracja: 09 września 2005 21:41
Posty: 35
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Nie określono
Szanowny Panie Jerzy,
po pierwsze dziękuję za lekką zmianę języka w dyskusji z nami. mimo wszystko jednak odnosze wrażenie, że Pana nastawienie nie ulega zmianie i tym razem grozi Pan nam sądem. Po drugie - na marginesie informuję ,że twór "Polskie Przedsiebiorstwa Indianistyczne" nie istnieje, trudno więc byłoby się z nim procesować. Po trzecie uprzejmie donoszę, że Pana prawnicy powinni się zająć 1. kampanią reklamową restauracji "Sioux" wykorzystującą hasło "Sioux atakuje!" 2.takąż kampanią stacji benzynowych brytyjskiego koncernu BP z hasłem "Obudż w sobie wojownika" i "Każda Czarna Stopa chce miec laptopa". PRPI wystepował z publiczna krytyką tych działań i wykorzystywania w nich wizerunku Indian, niestety bezskutecznie. Zainteresować powinny Pana tez takie produkty dostepne na polskim rynku, jak:bielizna damska NAVAHO, landrynki APACZ, tytoń DAKOTA, płytki ścienne PUEBLO, odkurzacz AZTEC, kawa INCA, CHEROKEE jeep, a nawet GRAND CHEROKEE jeep, wino SZAMAN, lody APACZ, popkorn INDIAN, krawat z głową Indianina, koszulka NASANE, perfumy INDIAN SUMMER, zmywacz do paznokci CREE, firma MANITOU (wynajem sprzętu budowlanego), zespół rokowy CREE, hodowla kotów LA'KOTA, środek przeciw stonce ziemniaczanej APACZ, RAINBIRD systemy nawadniające, oprogramowanie komputerowe Great Plains, czy Zespół Szkół ze Żnina, drukujący na koszulkach Indanina w pióropuszu jako swoje wydumane logo.
Większość z w/w produktów też posługuje się wizerunkiem Indianina, zgodnym z zakorzenionym w Polsce stereotypem. Polski Rząd jednak nie uważa,że wykorzystanie tego wizerunku godzi w interesy obcego kraju. Bo mamy inne prawodawstwo, odmienne od amerykańskiego, w jakim Pan się wychował. A to, że taką listą dysponuję jest zasługą ludzi w Polsce wyczulonych na to, że Indianie to nie maskotki. Takimi ludźmi są właśnie ci, którzy z Panem na tym Forum rozmawiają.
A sprawy poszanowania świętych indiańskich symboli, fajki, tańca, piór orła, ceremonii, zawiniątek, piesni itd. są nam szczególnie bliskie, ale i tak Pana nie przekonam, więc dobranoc.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
kaprys
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 14 września 2005 23:17 
Offline
User

Rejestracja: 31 sierpnia 2005 1:16
Posty: 9
Płeć: Nie określono
Kończac temat pozwole sobie opublikowac kopie listu. Jest on odpowiedzia na zarzuty niekompetencji i braku znajomosci tematu
(za zgoda adresata)
Dear sir,

I am a moderator for powwows.com. Your website was recently brought to the attention of our readership, which includes Indian powwow people from the United States and Canada.

I have also toured Poland with my dance company, "The Great American Indian Dancers" in 1992. When we performed in Gydnia, Poland, a group of Polish "Indian Enthusiasts" dressed in Indian clothing, performed for us. After they performed for us, we were given gifts. This made us feel really good
I am now a lecturer and historian of Powwows. I am also the powwow advisor for the Smithsonian National Museum of the American Indian's "National Powwow." This powwow will be held in Washington, D.C. on August 12-14, 2005 at the MCI Center. Our head staff will be the top dancers, drums and emcees from across the United States and Canada.

A special feature of the powwow will be a seminar on, "the Origins of the Powwow." This seminar will be held on Thursday, August 11, 2005. During this seminar, the origins of the powwow dances and songs will be explained and discussed in detail. I invite you to attend this event to learn about powwow from our nations most gifted powwow people hosted by our nations national Indian museum.

Please visit our website powwows.com and keep up the good work in Poland.

Sincerely,

Dennis W. Zotigh

American Indian Research Historian


I have met many of the people in this site!

I took a dance company to Poland in 1994. We performed in 7 cities. In the city of Gydnia (which is next to Gdansk, home of the famous Lech Walesa, originator of the Solidarity Movement), a group of "Indian enthusiasts" came after our performance to dance for us.

We were quite impressed since, none of them had ever met a real "red Indian!" They had beadwork and featherwork that was awesome. The only thing they couldn't do well was sing. After their presentation, the each gave us a gift that they made. Wow! We received some quality articles. My gift was a pair of plateau style leggins (made with good trade cloth and old style beads).

__

Powwow in Poland is no different from the many "non Indian powwows" here in the United States. Their photo gallery shows: powwow princess', hoop dancers, fancy dancers, Crow style dancers, full drum groups . . . pretty much everything you would see at the national powwow in Illinois!

From the photo gallery on this site there are huge crowds in the backgrounds. It is evident that "there is no stopping powwows popularity world wide.

Dodam , że list ten przyszedł w marcu tego roku na adres strony http://www.huuskaluta.com.pl. Darek wyraził zgode na opublikowanie go. List ten efektem zainteresowania rozwojem pow wow w Polsce i właściwemu ukierunkowaniu rozwijania zainteresowań kultura ludów tubylczch zarówno tej współczesnej jak i tej sprzed dwóch setek lat. Landrynkowe słowa pochwały zaowocowały wymianą linków (wspomnianej strony i http://www.powwows.com). Pomimo wizyty ponad 10 lat temu, autor śledzi rozwój naszych zainteresowań, stad niedawne zaproszenie. Jak widac zalezy im na propagowaniu własnej kultury u nas.

Dziekuje za uwage.
Kaprys

_________________
Kaprys


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
 
Jerzy
 Tytuł: Ten sam
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 16 września 2005 6:06 
Offline
User

Rejestracja: 16 września 2005 5:54
Posty: 5
Płeć: Nie określono
Niestety drogi panie "wlasciwe ukierunkowanie rozwijania zainteresowan kultura ludow tubylczych" (jak to pan ladnie ujal) przez takie slynne "amarykanskie firmy teatralne niestety kosztuje...

Ciekawe by bylo napisac do tego pana i zapytac "panocku a tancowania z wasymi sikirkami i przerani w te pikne piorka...u nas ile by nos to teraz kostowalo?"


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
kaprys
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 16 września 2005 11:54 
Offline
User

Rejestracja: 31 sierpnia 2005 1:16
Posty: 9
Płeć: Nie określono
no tak, zdaje sie ,że pan ma wprawe w takich pytaniach......a i gwara jest bliska....To pan zdaje sie ciagle drązy temat kasy i gdzie tylko sie da dodaje ten aspekt....
szkoda , ze nie zwrócił pan uwagi na fakt, ze (jak sam pan to przyznał), mino , ze nie zyje sie lekko, wysyłamy odziez do rezerwatów, zbieramy zabawki, pomagamy , finansujemy z własnych pieniedzy.....a nikt tak jak górale nie potrafi przeliczac wszystkiego na banknoty...

_________________
Kaprys


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 24 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson. Stone textures by Patty Herford.
With special thanks to RuneVillage