Indiańskie forum

Forum o Indianach
Dzisiaj jest 20 lipca 2018 20:21

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
3bobry
 Tytuł: Granice świętości
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 19 marca 2006 20:25 
Offline
User

Rejestracja: 09 września 2005 21:41
Posty: 35
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Nie określono
Dla określenia pewnych zjawisk lub przedmiotów polscy indianiści używają przymiotnika "święty". Jest więc Święty Ogień, Święty Krąg. Przypisują też (w ślad za Indianami) świętość piórom orła czy fajce. Darzą szacunkiem ziele szałwii, tytoń, a także zawiniątko Ruchu. Uważają pobyt w szałasie potu za duchowo oczyszczający, a taniec za modlitwę. I tak dalej.

Poszukuję granicy między dozwolonym a niedozwolonym wkraczaniem w duchowość Indian, chcąc też uniknąć pułapki naśladownictwa zewnetrznego, bez głębszych przekonań czy wiary (w znaczeniu religijnym).
Najlepiej,żeby odpowiedzi udzielili mi sami Indianie, ale póki co - prosze o nie na Forum.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Bot Reklamowy Reklama
 
Na górę
Obłużowszczyk
 Tytuł: Granice świętości
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 27 marca 2006 9:04 
Offline
User

Rejestracja: 06 listopada 2005 14:19
Posty: 398
Lokalizacja: pogranicye
Płeć: Nie określono
Temat długi i nie do wyczerpania.
Granice świętości zawsze były i są ograniczane strachem i karą dla tych co je łamią(jeśli brak jest tego strachu są one w większości łamane) Granice świętości w bardzop dużym stopniu mają za zadanie wprowadzenie pewnych zasad i ograniczeń, na poziomie plemiennym min. te świętości stały na straży właściwej wymiany genetycznej przy zawieraniu małżeństw (polecam, ale nie bardzo, bełkocik Zygmunta Freuda pt.Totem i Tabu)
Świętość i jej zakres jest również generowana przez środowisko w, którym żyjemy. Jest z nią podobnie jak z czerwonym światłem na ruchliwym skrzyżowaniu w mieście. Postawcie takie światła na wsi, na drodze, gdzie nie m ruchu (furmanka na 1godz.) napewno stanie się to ciekawostkę i niczym innym - zrowy rozsądek nie będzie kazał nam stać na czerwonym świetle i czekać na zielone.
Świętości to takie coś co przyjmujemy w sposód racjonalny i intuicyjny jako zasadę (prawno-moralną) bez głębszego analizowania żródła, pewne świętości tkwią w nas bardzo głęboko i nie wiadomo w jaki sposób odzieczyliśmy je po przodkach.
Święte pióra orła ok. niech i tak będzie, jeśli np. nie są dla mnie święte, a widzę i czuję, że są świętością dla kogoś to oczywiście uszanuję tą świętość, ale tolerancja musi być dla każdej ze stron ważna,no nie?


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Cień
 Tytuł: w naszej kulturze...
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 września 2006 19:20 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 sierpnia 2005 19:09
Posty: 242
Lokalizacja: Ząbkowice Śl.
Płeć: Nie określono
Może w kontynuacji tego ważnego, ale jak widać trudnego, tematu pomoże cytacik na temat "oswajania" granic świętości w naszej własnej kulturze, który znalazłem w opisie jednej z etnograficznych wystaw muzealnych ("TAJEMNE PRZESTRZENIE ŚWIĘTOŚCI") i parę zdań ogólnej refleksji...

Otóż człowiek świadomy swojej duchowości "żyje w specyficznej przestrzeni oraz czasie sacrum i profanum, i ciągle przekracza te granice. Granice świętości i świeckości są niebezpieczne, magiczne właśnie, tutaj trwa walka pomiędzy dobrymi i złymi mocami, tutaj zdarzyć się może wszystko. Stąd tak ogromne znaczenie przywiązujemy do granicy, progu domostwa, zagrody, pola, lasu, dzielnic, granic miast, państw - słowem obszarów, jakie zamieszkujemy. Wszelkie granicę, by ich przekraczanie były dla nas bezpieczne, należy neutralizować. Temu właśnie szczególnemu zadaniu służą krzyże, kapliczki, słupy przydrożnej.
Stoją one najczęściej na miejscach, które lud uznaje na mocy tradycji za szczególnie ważne, i że wiążą się one z jakimś pamiętnym wydarzeniem czy wiarą w błąkanie się istot nadprzyrodzonych na rozstajach dróg.

Krzyże i kapliczki przydrożne stawiano z wdzięczności za nieoczekiwaną łaskę, w podzięce za wyleczenie z choroby, za uchronienie od pomoru, głodu i innej klęski, za wysłuchanie próśb, z pobożności jako ofiarę dziękczynną za wybawienie z niebezpieczeństwa oraz pokutę za ciężkie grzechy. Owa przestrzeń, gdzie stawia się krzyże i kapliczki, to potrzeba miejsca, miejsca uświęconego, do którego można powracać, do którego można iść z pielgrzymką, z którego można czerpać natchnienie, jak czerpało się wtedy, gdy po raz pierwszy było ono świadkiem cudownych, świętych wydarzeń. To potrzeba upamiętnienia osoby, miejsca czy przeżyć."


Nie doceniając, nie rozumiejąc lub nie akceptując często tradycji i obyczajów swojej ziemi i swojego narodu, nieświadomi kulturowych "tradycyjnych" przyczyn zachowań własnych lub swojego otoczenia, uciekamy czasem w obszary innych, często egzotycznych, barwnych - i dlatego właśnie pociągających - kultur, wierzeń i obyczajów. Z pozoru, zwykle z początku, to one wydają się prostsze, "autentyczniejsze", bardziej zrozumiałe, bliższe naszym przekonaniom, mniej ograniczające nasza wolność i indywidualność.

Bywa potem, że żyjemy tym złudzeniem, nie wnikając w głębię zjawisk, symboli i reguł, których namiastkę "zaadaptowaliśmy" i uznaliśmy za swoje. Że poszukując uzasadnień i usprawiedliwień dla swoich wyborów, nieświadomie często spłycamy, zafałszowujemy i ograniczamy ich sens zgodnie z własnymi potrzebami i na użytek swojego otoczenia, nie zbliżając sie bynajmniej do realnego "wzorca". Zdarza się też, że dążąc do bliższego poznania i głębszego zrozumienia tej cząstki świata, która nas zafascynowała odkrywamy z czasem, że cudzy duchowy i społeczny porządek, który pochopnie uznaliśmy za "swój", odbiega od naszych wyobrażeń. Że nie jest wcale taki prosty i praktyczny, nie pasuje do naszych potrzeb i rzeczywistości w której żyjemy, że także nakłada na nas obowiązki, reguły i ograniczenia.

W obu teoretycznych sytuacjach stajemy przed trudnymi wyborami i decyzjami - co dalej. Przecież nie zawsze kompletnie zbłądziliśmy, przecież często zdobyliśmy "wiedzę i doświadczenie"... Zwykle nie będzie to więc decyzja łatwa i jednoznaczna, zwykle nadal nie będzie to też wybór w pełni świadomy i wolny od zewnętrznych manipulacji. Dlatego często nie będzie też decyzją ani pierwszą, ani ostatnią tego typu - wszak nie jest łatwo odnaleźć swoją Ścieżkę Piękna... Pokonując jedną granicę, automatycznie zbliżamy się do kolejnej. O zakrętach własnych dróg - także swojej "indiańskiej ścieżki" - nie jest łatwo rozmyślać bez barier i emocji, a co dopiero rozmawiać czy pisać. Ale próbować warto... ;)


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
 
3bobry
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 14 września 2006 9:31 
Offline
User

Rejestracja: 09 września 2005 21:41
Posty: 35
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Nie określono
... i za tę próbę dziękuję, a szczególnie za nawiązanie do świętości polskich, codziennych, mało uświadamianych.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Obłużowszczyk
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 23 września 2006 23:23 
Offline
User

Rejestracja: 06 listopada 2005 14:19
Posty: 398
Lokalizacja: pogranicye
Płeć: Nie określono
Pracowałem kiedyś w sercu kurpiowszczyzny, gdzieś za Myszyńcem.
W kontaktach z miejscowymi, którzy często mieszkali w pojedyńczych osamotnionych gospodarstwach bardzo często występowało nazwisko Turek. Co dziwniejsze zauważyłem, że prawie w karzdym pokoleniu blondynów i blondynek "trafiał" się osobnik ciemny i z rysami tatarskimi - jakieś dzikie osadnictwo tatarskie - takie były moje pierwsze przypuszczenia. Póżniej przyszło potwierdzenie (tak sądze) przydrożne kapliczki w tym rejonie miały smukły strzelisty pal postumętu i niewielką, symboliczną kapliczkę na samym szczycie, z odległości 100-50 metrów przypominały strzeliste wieże minaretów. Nastąpiła dawno temu jakaś zmiana, ale święte pozostało święte, ta zmiana odbyła się prawdopodobnie bez rewolucji, miecza i ...
Ale o co chodzi? No właśnie... o to coś co tkwi w nas bardzo głeboko, ta świętość. Narzucanie jej w sztuczny sposób, wprowadzanie na siłe jakiś granic budzi w naturalny sposób bunt, bo takie sztuczne świętości są poprostu nieprawdziwe i my łapiemy ten przekaz właśnie swoją duszą, intuicją czy jak kto chce.
I to wcale nie chodzi o granice świętości by je ustalać sztucznymi nakazami sądzę, że temat mógłby być trochę szerszy: "granice świętości i tolerancji" i taki temat został chyba poruszony w czasie naszej rozmowy na temat szałasu.
Pozdrawiam.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Sumer
 Tytuł: Re: Granice świętości
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 marca 2015 19:38 
Offline
User

Rejestracja: 20 marca 2015 19:23
Posty: 1
Płeć: Nie określono
Indianie wykonywali ten instrument nie tylko z drzewa cedrowego ale takze z elderberry znanego unas jako czarny bez. Drzewo to ma w srodku gabczasty rdzen, ktory dosc latwo usunac. Mozna zniego wykonac instrument. Podaje link gdzie przedsawione jest wykonanie fletu z bambusa mozna wzorowac sie z wykonaniem na drzewie z bzu

_________________
Try out our free cisco ccna training and latest comptia training courses Test-king ielts reading material to get high flying success in final and www.northeastern.edu exams, mcts College of Notre Dame of Maryland is also very useful tool.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson. Stone textures by Patty Herford.
With special thanks to RuneVillage