Indiańskie forum
http://indianie.info/

Winnetou
http://indianie.info/viewtopic.php?f=128&t=804
Strona 2 z 2

Autor:  Szamański [ 09 czerwca 2008 11:24 ]
Tytuł:  Re: Winnetou

Niestety z Winnetou jak i z całym cyklem książek Karola Maya jest ten problem, że są to bardzo fajne książki dla młodszej młodzieży, mające wiele walorów wychowawczych. Uczą szacunku dla inych kultur, ras, piszą o odwadze, przyjaźni itd. Nawet można powiedzieć że zachecają do zainteresowania się indiańską kulturą i historią. Tutaj pojawia się jednak problem. Gdy już potem chcemy dowiedzieć sie czegoś naprawdę o Indianach to bardzo trudno pozbyć się tym Mayowskich głupot z głowy. Świat i zwyczaje tam przedstawione niewiele mają wspólnego z prawdą. Człowiek czyta potem już poważniejsze opracowania a i tak co i rusz z jakiegoś zakamarka mózgu wyskakuje jakiś bzdurny stereotyp z dzieciństwa.
Dlatego miałem dużą zagwozdkę czy dawać swemu dzieciakowi do czytania Maya. Nie dalem. Uznałem że lepszy będzie Szklarski lub Okoń. Dzieciak mętliku w głowie nie ma, ale i zdecydowanym indianistą nie został. :( Może trzeba było dać Maya. :wink:

Autor:  Mewe [ 10 lipca 2008 11:59 ]
Tytuł:  Re: Winnetou

ja tez wieze bo taki wspanialy wudz nie moze byc tylko wymyslony. karol May chyba opisal zycie prawdziwego wodza a imie tylko wymyslil Winetu

Autor:  Sekwoia [ 25 lipca 2008 21:42 ]
Tytuł:  Re: Winnetou

Najbardziej pasuje mi tutaj Cochise. Tyle, że on był z odłamu Chiricahua.

Autor:  Hatatitla [ 14 września 2008 23:41 ]
Tytuł:  Winnetou

Oczywiście,że to postać fikcyjna, ale dla mnie to bez znaczenia..., całe swoje życie...powiedzmy młodzieńcze, i tak chciałem nim być:D

Autor:  Brzoza [ 02 października 2008 21:51 ]
Tytuł:  Winnetou

Szamański pisze:
Uznałem że lepszy będzie Szklarski lub Okoń. Dzieciak mętliku w głowie nie ma, ale i zdecydowanym indianistą nie został. Może trzeba było dać Maya.

Ja bym jednak polecała Sath-okha...zwyczaje indiańskie z pierwszej ręki (nie dość, że był na dzikim zachodzie przed napisaniem której kolwiek z książek- czego o Mayu powiedzieć nie można, to jeszcze syn wodza...!) i książka ma to coś, tą iskrę...

Autor:  Mała Kopa [ 06 października 2009 18:23 ]
Tytuł:  Re: Winnetou

oldshatterhand pisze:
To oczywiste , że Karol May utożsamiał się z głownym bohaterem swoich powieści. Stąd większość jego książek pisana jest w pierwszej osobie, jak opowieść głownego bohatera. Zawsze ta forma bardzo mi się podobała. Druga sprawa, to że imię Old Shatterhanda brzmi Karol, co nasuwa jasne skojarzenie. W książkach z cyklu Azji Mniejszej imię bohatera(zresztą tego samego) brzmi Kara ben Nemzi czyli Karol z Nemców...

W jednej z książek Old Shatterhand podaje fałszywe nazwisko "März" jako swoje (też nazwa miesiąca, też krótka i na tę samą literę). Ponadto słyszałem, że May przybił na swoich drzwiach tabliczkę z napisem "Karol May, zwany Old Shatterhand".

Cytuj:
miło zobaczyć , że jeszcze ktoś czyta Maya. Ostatnio właśnie się nad tym zastanawiałem, bo z moich znajomych tylko ja i jeden mój przyjaciel czytaliśmy Winetou..

Ostatnio przeczytałem jego książki po raz pierwszy od wielu lat. I widziałem w nich zupełnie co innego, niż wtedy, gdy je czytałem po raz pierwszy...

Szamański pisze:
Nawet można powiedzieć że zachecają do zainteresowania się indiańską kulturą i historią. Tutaj pojawia się jednak problem. Gdy już potem chcemy dowiedzieć sie czegoś naprawdę o Indianach to bardzo trudno pozbyć się tym Mayowskich głupot z głowy. Świat i zwyczaje tam przedstawione niewiele mają wspólnego z prawdą. Człowiek czyta potem już poważniejsze opracowania a i tak co i rusz z jakiegoś zakamarka mózgu wyskakuje jakiś bzdurny stereotyp z dzieciństwa.
Dlatego miałem dużą zagwozdkę czy dawać swemu dzieciakowi do czytania Maya. Nie dalem. Uznałem że lepszy będzie Szklarski lub Okoń. Dzieciak mętliku w głowie nie ma, ale i zdecydowanym indianistą nie został. :( Może trzeba było dać Maya. :wink:

To niestety prawda, May opisuje to wszystko tak szczegółowo, że zdaje nam się, że nie może się mylić. Ale do tych bzdurnych stereotypów też można podejść racjonalnie i naukowo. Ja niedawno zacząłem rozumieć, że duża ich część nie dotyczy po prostu Indian, lecz... Niemców. To są po prostu idealistyczne wyobrażenia niemieckie, przeniesione za ocean.

Ja jakoś nigdy nie miałem problemu z bzdurnymi stereotypami - a to dlatego, że pierwszą moją książką o Indianach było "Złoto Gór Czarnych", nie książki Maya. I jak już tego Maya czytałem, to zaraz włączała mi się lampka: "Jak to? Przecież u Szklarskich Dakotowie byli dobrzy, a tutaj są źli?" - i w związku z tym nie podchodziłem do Maya bezkrytycznie. Którą to metodę polecam wszystkim tym, którzy nie chcą nabijać dzieciom głów głupotami z jednej strony, a z drugiej - nie chcą rezygnować z książek Maya, jako wyjątkowo skutecznie zachęcających do zainteresowania się tematyką indiańską.
A tak na marginesie, proponuję rozmawiać z dziećmi o książkach, które czytają. Wtedy nawet, jeśli nie zauważają takiego problemu, można zwrócić na niego ich uwagę.

Sekwoia pisze:
Najbardziej pasuje mi tutaj Cochise. Tyle, że on był z odłamu Chiricahua.

A wiesz, że ja też na to wpadłem? O Cochise wiadomo, że był zwolennikiem pokojowego współżycia Indian z Białymi. Był też ponadto człowiekiem światłym, co rzuca się w oczy w wypadku Winnetou. Cochise zamiast dać swojego ojca leczyć jakiemuś szamanowi, zawiózł go do znanego meksykańskiego lekarza - i pogroził temu lekarzowi, co mu zrobi, jeśli kuracja się nie uda. Jeśli coś poplątałem, poprawcie.
Tyle tylko, że wątpię, by Cochise włóczył się po świecie w poszukiwaniu przygód (czytaj: guza).

Autor:  -Joanna- [ 19 października 2009 0:21 ]
Tytuł:  Winnetou

Każdy autor ma swoje ulubione plemię, które faworyzuje. May pisał z uwielbieniem o Apaczach, Cooper w "Prerii" o Paunisach, Szklarski o Siouksach, itd. Z tego też powodu nie patrzę na książki Maya bezkrytycznie. Co nie oznacza, że ich nie uwielbiam :D

Wspominaliście, że May siedział w więzieniu z facetem, który opowiedział mu o Dzikim Zachodzie. Z tego wynika, że Winnetou musiał istnieć, chociaż nie koniecznie w jednej postaci :P W każdym człowieku musiała istnieć cząstka tego wodza a pan May pozbierał to wszystko do tzw. kupy...

No to tyle moich teorii :)

Autor:  Mała Kopa [ 27 października 2009 20:05 ]
Tytuł:  Re: Winnetou

Vaiveahtoish pisze:
Wspominaliście, że May siedział w więzieniu z facetem, który opowiedział mu o Dzikim Zachodzie. Z tego wynika, że Winnetou musiał istnieć, chociaż nie koniecznie w jednej postaci :P W każdym człowieku musiała istnieć cząstka tego wodza a pan May pozbierał to wszystko do tzw. kupy...


Jeśli chodzi o przygody, to tak może być. Przygody Winnetou mogą być przygodami wszystkich Indian, o jakich May usłyszał od tego człowieka, odpowiednio jeszcze upiększonymi i wyolbrzymionymi. To trochę podobnie, jak z książkami o Tomku Wilmowskim Szklarskiego, którego poszczególne podróże są przynajmniej częściowo wzorowane na wyprawach różnych polskich podróżników z końca XIX i początku XX w.
Natomiast jeśli chodzi o samą postać, to będę się upierał, że wzorcem jest Cochise.

Mam przy okazji takie pytanie: czy słowo winnetou istnieje w ogóle w języku Apaczów, a jeśli tak, to co ono znaczy? Nie przypominam sobie, że by May to wyjaśniał w którejś swojej książce - o ile w ogóle jego tłumaczenia można traktować serio, w co wątpię.

Autor:  -Joanna- [ 28 października 2009 1:01 ]
Tytuł:  Winnetou

Cytuj:
Mam przy okazji takie pytanie: czy słowo winnetou istnieje w ogóle w języku Apaczów, a jeśli tak, to co ono znaczy? Nie przypominam sobie, że by May to wyjaśniał w którejś swojej książce - o ile w ogóle jego tłumaczenia można traktować serio, w co wątpię.

Teoretycznie imię to oznacza Płonącą Wodę; Winnetou jako dziecko uratowała ojca i siostrę i zyskał taki przydomek. Tłumaczenie miało być tajne ale May tak rozochocił się spotkaniami z wiernymi fanklubami że zdradził swoją tajemnicę. A w praktyce? May wszystko wymyślał...

Chociaż jak ktoś ma dostęp do odpowiednich materiałów to może pokusić się o poszukanie. Ja niestety nie mam :(

Autor:  SzK [ 09 czerwca 2010 14:44 ]
Tytuł:  Winnetou

Wiem jedno: Wszystko co opisał w swojej książce tzn. odczytywanie śladów itp. jest prawdą. Przez jakiś czas służyłem w jednostce specjalnej GROM (niestety zostałem postrzelony w piszczel i musiałem zrezygnować z powodu urazu :( ) i tam wykorzystałem podczas ćwiczeń i kilka razy na akcji, wykorzystałem różne rzeczy z książki i dzięki temu przerzyliśmy. Więc tego jestem pewien na 100%.

Autor:  Obłużowszczyk [ 13 czerwca 2010 23:12 ]
Tytuł:  Re: Winnetou

Jeżó....

Autor:  Jose [ 28 lipca 2010 21:28 ]
Tytuł:  Re: Winnetou

Nie można zarzucać Mayowi kłamstwa, przecież powieści zaczął pisać w więzieniu i nie miał pojęcia o Dzikim Zachodzie.
Czytając jednak jego książki, zwłaszcza te których akcja toczy się na bliskim wschodzie(pisze je zazwyczaj w pierwszej osobie), głównego bohatera jako siebie i nazywa siebie Kara ben Nemzi (Karol syn Niemca). W powieści Spadkobiercy Winnetou pisze że jego żona Klara (naprawdę taką miał) przyniosła mu listy od wodzów różnych plemion.

Autor:  Mała Kopa [ 13 sierpnia 2010 14:30 ]
Tytuł:  Re: Winnetou

SzK pisze:
Wiem jedno: Wszystko co opisał w swojej książce tzn. odczytywanie śladów itp. jest prawdą. Przez jakiś czas służyłem w jednostce specjalnej GROM (niestety zostałem postrzelony w piszczel i musiałem zrezygnować z powodu urazu :( ) i tam wykorzystałem podczas ćwiczeń i kilka razy na akcji, wykorzystałem różne rzeczy z książki i dzięki temu przerzyliśmy. Więc tego jestem pewien na 100%.

No fakt, ja też sporo się od niego nauczyłem. Nie wiem, skąd on to wiedział. Miał znajomych myśliwych i policjantów? Prawdę mówiąc, dziwi mnie, czemu takich umiejętności nie uczy się w GROM-ie.
Może powinni w GROM-ie wprowadzić powieści Maya jako lekturę obowiązkową :D ?

Autor:  Gość [ 15 sierpnia 2010 17:03 ]
Tytuł:  Re: Winnetou

http://www.youtube.com/watch?v=eWE-OKd_Wmk
W książce najlepsza jest okładka,oczywiście jeśli nie brać pod uwagę treści o tematyce indiańskiej to poczytać można :)
Za to w filmie jest fajna muzyczka,no i misternie wykonane stroje Indian równin w których pomykają Apacze.
Ale tylko Ci z pierwszego planu,wojownicy jak na wojowników przystało chodzą w jednolitych ubrankach.Ubranko to może zbyt wiele powiedziane,przepaska opaska i mokasyny.
Ale jeśli chodzi o ekranizację to owszem trzyma się oryginału .
Muzyczka jest fajna :)

Autor:  Mała Kopa [ 18 sierpnia 2010 0:54 ]
Tytuł:  Re: Winnetou

Czy to aby nie jest kolorystyka i zdobnictwo Teton Dakotów?

Strona 2 z 2 Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/